piątek, 2 października 2009

Po wakacjach

Jak już wszyscy wiecie, wakacje w tym roku się skończyły. Może niekoniecznie dla wszystkich, ale na pewno dla kogoś. Uczniowie zasiedli w ławach szkolnych już kilka tygodni temu. Przed chwilą dołączyli do nich studenci. Pozostała część społeczeństwa skazywana jest właśnie na jesień. Jak do tej pory przebiega to dość delikatnie (idealnie pasuje tu określenie "złota polska") i poza przejmującym mrozem nic właściwie nie wskazuje na to, że lata już z nami nie ma.

Wracając do myśli przewodniej tego bloga, zapewne wielu z Was zadaje sobie pytanie, co tak naprawdę robiliśmy przez ostatnie kilka miesięcy. Zarówno związanego z naszym wymarzonym mieszkaniem jak również całkiem z nim nie związanego. Prawda jest taka, że gdyby ktoś z Was miał chęć zapytać nas o to pierwsze wprost, nasz dialog wyglądałby zapewne jakoś tak:
- Hej! Co tak naprawdę robiliście przez ostatnie kilka miesięcy w sprawie waszego wymarzonego mieszkania?
- Nic.

Tak, trudno w to uwierzyć, ale tak właśnie ten dialog musiałby wyglądać. Ale nic straconego, dajemy Wam jeszcze jedną szansę:
- Może chociaż oglądaliście jakieś mieszkania?
- Nie.
- Może chociaż przeglądaliście ogłoszenia w prasie albo w internecie?
- Nie.
- No to może rozmawialiście z jakimiś przedstawicielami banków, deweloperów, dostawców dywanów?
- Nie.
- Artykuły w gazetach?
- Nie.
- Ogłoszenia na słupach?
- Nie.
- Jakieś małe targi mieszkaniowe?
- Nie.
- Czyli nic nie zrobiliście?
- Nic.

Taka jest prawda i musicie się z nią oswoić. My się oswoiliśmy i bijemy się oczywiście nogami w piersi i zarzekamy się, że to się już nigdy nie powtórzy, że będziemy pamiętać, że następnym razem będziemy już grzeczni. Niczym trzyipółlatek przyłapany z jedną nogą na stole kuchennym z miseczką po rosole w jednym ręku, trzymający drugą ręką kota, wbitego pazurami w lodówkę, za ogon i krzyczący: "Ale ja cię lubiem koteczku!"... Żeby nie było wątpliwości, rosół wraz z makaronem (wolicie określenie makaron czy kluski?) zalega na każdej powierzchni, która zapewne i bez tej dodatkowej warstwy idealnie by się nadawała do poślizgnięcia się na niej. To jest niesamowite, że dziecku w pewnym wieku potrzeba tylko dwóch punktów oparcia dla zachowania równowagi. Na przykład stopy w mokrej skarpetce na krawędzi śliskiego stołu i ogona kota zwisającego skądinąd.
Wracając do tematu. Pozostaje jeszcze pytanie o to, co wobec tego robiliśmy w tym letnim czasie? Odpowiedź prawdopodobnie pojawi się kiedyś na łamach tego bloga, więc zaglądajcie co jakiś czas, bo naprawdę będzie o czym czytać!
A teraz to co najważniejsze. My się przyznaliśmy do naszej bezproduktywności. Pytanie, co Wy zrobiliście mając do dyspozycji tyle wolnego czasu? I niech nasza historia nie będzie dla Was żadnym usprawiedliwieniem!
wykop.pl

6 komentarzy:

  1. A ja już myślałam, że postanowiliście ukryć fakt o szczęśliwie nabytym - wymarzonym mieszkaniu i dlatego brak kolejnych tekstów...
    Na szczęście powróciły nowe opowiadania!
    Dziękuję za nie i życzę pomyślnych decyzji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, my też myśleliśmy, że ukrywamy fakt o zakupie mieszkanka.

    Ale potem wróciliśmy z wakacji i zamiast naszych czterech kątów zastaliśmy stare, dobrze znane, wynajmowane mieszkanie...

    Po raz kolejny uświadomiliśmy sobie, że samo nic się nie dzieje. I jeżeli coś się chce mieć, to trzeba to zrobić własnymi rękami a nie zdawać się na łaskę losu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do kupna mieszkania (nawet dla siebie) to należy je traktować jako swoją dobrze skalkulowaną osobistą inwestycję biznesową. Więcej na moim blogu. Tak przy okazji zapraszam do wymiany linków.

    Pozdrawiam
    Arkadiusz

    OdpowiedzUsuń
  4. Arek, dzięki za dobrą radę. Chętnie poczytamy więcej o tym na Twoim blogu. Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie wakacje były owocne wiec dokończę komentarz, który napisałem kilka postów wcześniej.

    Mieszkanie kupione akt notarialny podpisany odbiór wykonany, 65% wykończenia zrobione wynajem wypowiedziany, dziecko przeniesione do nowego przedszkola. Teraz czekają mnie tylko rachunki za kontener na gruz, ochroniarza, raty, czynsz, media, etc...

    Pozdrawiam i życzę powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulujemy! To musi być wspaniałe uczucie... Dzięki, że się tym z nami podzieliłeś. Gdy słyszymy o sukcesach innych, sami też mamy większą motywację aby je osiągać.

    OdpowiedzUsuń

Reklamy

Dotacje

Jeżeli chcesz finansowo wesprzeć tego bloga, możesz użyć poniższego przycisku.

Programy partnerskie