Pokazywanie postów oznaczonych etykietą informacje prasowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą informacje prasowe. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 kwietnia 2010

Limity w programie Rodzina na swoim w drugim kwartale 2010 roku

Dziś, jak co kwartał, pojawiły się na stronach Banku Gospodarstwa Krajowego nowe limity w programie "Rodzina na swoim". Oto one:

wtorek, 23 lutego 2010

Dokąd po Rodzinę na swoim?

Dziś będzie krótko i zwięźle. Oto lista banków, do drzwi których można pukać, jeżeli chce się otrzymać dopłaty do kredytu hipotecznego w ramach pewnego programu rządowego. Oczywiście nikt nie zabroni pukać do drzwi innych banków. W końcu żyjemy w wolnym kraju. Warto jednak pamiętać, że nie wszystkie banki podpisały umowę z BGK, a co za tym idzie, łatwo znaleźć takie drzwi, za którymi na hasło: "Rodzina na swoim", ludzie robią dziwne miny, a niektórzy pewnie nawet po kryjomu pukają się w głowy...

czwartek, 22 października 2009

Nagonka na "Rodzinę na swoim"

Ostatnio w jednej z internetowych gazet często czytanych przez Tatę pojawiło się kilka artykułów na temat "kredytów z dopłatą". Niby nic ciekawego, bo przecież kredyty te są bardzo popularne, ale zastanawiające jest, że artykuły te mają dość negatywny wydźwięk a ich autorzy raczej przestrzegają przed braniem tego typu kredytów.

czwartek, 1 października 2009

Nowe wskaźniki w IV kwartale 2009 dla Rodziny na swoim

Jest już oficjalna informacja na stronach Banku Gospodarstwa Krajowego o średnich wskaźnikach przeliczeniowych kosztu odtworzenia 1 m2 powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych obowiązujących w czwartym kwartale 2009 roku. Z tej strony można pobrać ten dokument, gdzie jest napisane, że średnich wskaźnikach przeliczeniowych kosztu odtworzenia 1 m2 powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych w Krakowie, czyli informacja, która wciąż (mimo, że nie informowaliśmy Was o tym już od dłuższego czasu) nas najbardziej interesuje, to 6055zł.

Widać więc wyraźny wzrost z poziomu 534,30zł. Zmianie uległa również wartość stopy referencyjnej stanowiącej podstawę ustalenia wysokości dopłat do procentowania kredytów preferencyjnych do poziomu 6,20%. Spadek ten jest spowodowany spadkiem trzymiesięcznego wskaźnika WIBOR, który stanowi podstawę do ustalania wysokości tej stopy.

Co to tym razem dla nas oznacza?

Po pierwsze, Kraków jest już mniej inny. Co prawda wciąż odstaje od Poznania, Wrocławia, Warszawy, Bydgoszczy, Torunia, Olsztyna, ale udało mu się dogonić Łódź. Co prawda ceny mieszkań w Krakowie również odstają od cen w większości miast, ale w drugą stronę...

Po drugie, wygląda na to, że deweloperzy postawili na swoim i nie zmniejszając cen w okresie wakacyjnym, udało im się osiągnąć ceny mieszkań które teraz czasem wpadają pod ten nowy limit.

Po trzecie, konieczność poprawienia domyślnych wartości w naszym kalkulatorze, co niniejszym uczyniliśmy.

Ciąg dalszy nastąpi. Rozpoczęcie nowego roku akademickiego zobowiązuje. Czas rozpakować walizki i powrócić z realnych wakacji do pracy nad wymarzonym mieszkaniem.

wtorek, 5 maja 2009

A jak już będziemy mieć mieszkanie, to wtedy co?

Rachunki, rachunki, rachunki...
Taki na przykład rachunek za prąd. Niby prosta sprawa - przychodzi, my go bierzemy, zanosimy do odpowiedniego okienka i opłacamy. Normalnie jak w bajce, jak w jakimś idealnym, naoliwionym mechanizmie. No po prostu żyć i nie umierać. Tylko, czy aby na pewno?

Jakiś czas temu, przy okazji jednej z podwyżek cen energii elektrycznej trafił się nam taki interesujący artykuł: Dostałeś rachunek za prąd to zobacz za co naprawdę płacisz. Po jego lekturze można stwierdzić, że to co popularnie nazywamy rachunkiem za prąd, tak naprawdę z prądem ma mniej wspólnego niż myśleliśmy.

Z tytułu posta można by wywnioskować, że w tej chwili nie mamy tej wątpliwej przyjemności opłacania rachunku za prąd i czekamy z możliwością skorzystania z niej aż do chwili nabycia mieszkania. Otóż nic bardziej mylnego. Tak się składa, że obecna umowa wynajmu lokalu, w którym zamieszkujemy nakłada na nas obowiązek uiszczania takich właśnie opłat. Tak się złożyło, że kilka dni temu dostaliśmy nowe rozliczenie za poprzednie pół roku i przy tej okazji obejrzeliśmy dokładnie fakturę wystawioną przez naszego dostawcę energii. I co? Rzeczywiście, to co wcześniej wyczytaliśmy z powyższego artykułu jest prawdą. Na fakturze osobno wymienione są pozycje:
  • Energia elektryczna
  • Opłata jakościowa
  • Opłata dystrybucyjna zmienna
  • Opłata przejściowa
  • Opłata dystrybucyjna stała
  • Opłata abonamentowa

Na dodatek, po podliczeniu sum dla poszczególnych miesięcy okazało się, że energia elektryczna to tak naprawdę zaledwie 49,1% kwoty, którą za cały ten okres zapłaciliśmy. A reszta? Reszta to właśnie opłaty. Najśmieszniejsza z nich to opłata jakościowa, która w naszym wypadku to trochę ponad 2 złote miesięcznie. Jest to "opłata zmienna, która pokrywa koszty utrzymania równowagi systemu elektroenergetycznego". Aż strach pomyśleć o jaką równowagę tu chodzi, może ta równowaga jest bardzo istotna i jej zaburzenie mogłoby wywołać jakąś katastrofalną reakcję łańcuchową? W takiej sytuacji te 2 złote, to chyba nie jest wygórowana cena.

Tymczasem liczyliśmy dalej i wyszło nam, że zużywamy 168,8 kilowatogodzin energii elektrycznej miesięcznie i to w miesiącach zimowych, o ile można je tak nazwać. Czy to dużo, czy mało? Jeżeli policzymy, że jest to tyle, co zużyłyby 4 żarówki 60 watowe, działając dzień i noc przez miesiąc, to wygląda na to, że mało. Dodatkowo, według tego źródła przeciętna czteroosobowa rodzina zużywa 4500 kilowatogodzin energii elektrycznej rocznie, podczas gdy nasza czteroosobowa rodzinka zaledwie odrobinę ponad 2000. Może to dlatego, że czteroosobową rodziną zostaliśmy stosunkowo niedawno, choć prawda jest taka, że przy malutkim dzidziusiu jednak częściej robi się pranie. Nawiasem pisząc, w powyższym artykule jest kilka porad, jak zrobić aby tej energii zużywać jeszcze mniej.

Wychodzi na to, że i bez szczególnego oszczędzania (no może poza tym, że nie mamy telewizora, choć z drugiej strony używamy nie najnowszej a co za tym idzie zapewne niezbyt energooszczędnej kuchni elektrycznej) nie zużywamy dużo energii a moglibyśmy zużywać jeszcze mniej, gdybyśmy nie prali, nie gotowali i siedzieli po ciemku. Wniosek jest taki, że mamy jeszcze jakieś pewne pole do manewru. A na razie nie pozostaje nam nic innego jak wziąć rachunek, zanieść go w odpowiednie miejsce i zrobić z nim to co należy.

Ciekawe jak to wygląda u Was? Czytaliście kiedyś swoje faktury? Zastanawialiście się za co tak naprawdę płacicie? Czy Wy też zużywacie tak zadziwiająco mało prądu i płacicie tak dużo dziwnych opłat?

środa, 1 kwietnia 2009

Nowe wskaźniki w II kwartale 2009 dla Rodziny na swoim

Jest już oficjalna informacja na stronach Banku Gospodarstwa Krajowego o średnich wskaźnikach przeliczeniowych kosztu odtworzenia 1 m2 powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych obowiązujących w drugim kwartale 2009 roku. Z tej strony można pobrać ten dokument, gdzie jest napisane, że średnich wskaźnikach przeliczeniowych kosztu odtworzenia 1 m2 powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych w Krakowie, czyli informacja, która nas najbardziej interesuje, to 5340,30zł.

Wskaźnik ten dla Krakowa wzrósł z poziomu 4979,80zł. Zmianie uległa również wartość stopy referencyjnej stanowiącej podstawę ustalenia wysokości dopłat do procentowania kredytów preferencyjnych z poziomu 8,64% do poziomu 6,82%. Spadek ten jest spowodowany spadkiem trzymiesięcznego wskaźnika WIBOR, który stanowi podstawę do ustalania wysokości tej stopy.

Co to dla nas oznacza?

Po pierwsze, Kraków jest inny. Wyraźnie inny. To dobrze, bo właśnie dlatego to miasto wybraliśmy jako centrum naszego życia. Zależało nam aby mieszkać w innym mieście. Jeżeli ta inność ma się objawiać wyraźnie niższym wskaźnikiem na tle podobnych miast, nie będziemy załamywać rąk, bo paradoksalnie, może to oznaczać, że zapłacimy za nasze wymarzone mieszkanie mniej niż gdybyśmy chcieli je kupić gdzie indziej.

Po drugie, nie należy wierzyć w każde słowo analityków. Przewidywanie przyszłości to jednak trudna sztuka.

Po trzecie, mimo, że deweloperom się to bardzo nie podoba, będą zmuszeni obniżyć ceny, jeżeli chcą sprzedać swoje mieszkania. W przeciwnym przypadku znajdziemy się w sytuacji, że mieszkania będziemy kupować na licytacjach przeprowadzanych przez banki sprzedające lokale pozostałe po upadłych deweloperach.

Po czwarte, konieczność poprawienia domyślnych wartości w naszym kalkulatorze, co niniejszym uczyniliśmy.

środa, 25 marca 2009

W oczekiwaniu na wiosnę

Niby już jest, ale tak naprawdę to jeszcze jej nie widać. Niby kalendarz podpowiada, że to już, a jednak widok białych połaci za oknem jakoś temu przeczy. Wiosna powinna już wdzierać się do naszych mieszkań przez otwarte szeroko okna, delikatnym powiewem nagrzanego słońcem powietrza. Tym czasem nasze oczy skazane są na widok płatków śniegu gwałtownie pokrywających trawniki, które trawnikami są tylko z nazwy, bo właśnie słońca im trochę brakuje, aby nabrać delikatnej zielonej barwy.

Jesteśmy spragnieni wiosny do tego stopnia, że postanowiliśmy te kilka dni, które nas od niej dzielą przepracować na jak najwyższych obrotach, aby jak najmniej czasu poświęcić na dobijanie się temperaturami, które same z siebie już dobiły do zera. Za tym samobójczym postanowieniem kryje się ciężka harówka związana - z jednej strony z próbą, z góry skazaną na niepowodzenie, zachowania porządku w otaczającym nas wirze codziennych obowiązków, a z drugiej - z wyszukiwaniem podłóg, dobieraniem kolorów mebli, wirtualnym meblowaniem salonu, kuchni, sypialni, pokoju dzieciaków. Jakby tego było mało, Tata zabrał się za spamowanie deweloperów, czego skutkiem są trzy umówione wizyty na placach budów, jak również w wybudowanych już domach, połączone z fotografowaniem znajdujących się tam metrów kwadratowych powierzchni użytkowych.

Nie siedzimy z założonymi rękami i nie czekamy aż to wszystko samo się zrobi, bo choć zapewne mogłoby się samo zrobić (bo nie takie cuda się zdarzały) to jednak wolimy czuć tę samolubną satysfakcję, że to my sami doprowadziliśmy do tego. Niestety ten stan ciągłego wypełniania jakiś obowiązków jest okropnie wyczerpujący i już zaczęliśmy zauważać pewne oznaki zmęczenia, podkrążone oczy, obgryzione paznokcie, niedopite mleko, gruba warstwa kurzu na obecnie czytanej książce. Dlatego tak bardzo wyczekujemy wiosny, bo na pewno świeże, ciepłe, a przede wszystkim przesycone zapachami powietrze, da nam, jak co roku, kolejnego kopa, który pozwoli zapomnieć na jakiś czas o zmęczeniu.

W międzyczasie na wysokim, RPP'owym szczeblu kilku urzędników wzięło stopy i je obniżyło. W normalnej sytuacji na rynkach finansowych byłaby to dobra wiadomość. Niestety w dzisiejszych czasach obniżanie stóp, nie przynosi oczekiwanych skutków. Dlatego o kredyty hipoteczne jest coraz trudniej, a niektóre banki nawet całkiem rezygnują z ich przydzielania. I co my teraz zrobimy? Może się okazać, że znajdziemy to mieszkanie, które nam odpowiada, ale nie znajdzie się bank, który nam to mieszkanie kupi. Ale nie będziemy siedzieć w kąciku i płakać. Już pomału zabieramy się za namawianie banków na nasz kredycik. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Znacie może jakiś kurs negocjacji? Chyba by się nam przydał. Choć praktykę mamy już niezłą, a codzienne warsztaty prowadzone są przez najwyższej klasy już-prawie-trzyletniego specjalistę, i to na miejscu, bez wychodzenia z domu. Bodypainting i zabawa do białego rana gratis. Mamy nadzieję, że ze sprzedawcami i pośrednikami pójdzie nam łatwiej.

wtorek, 17 marca 2009

Pierwsze koty za płoty

W miniony weekend wybraliśmy się całą Rodzinką na oglądanie mieszkań. Tak, udało się. Przezwyciężyliśmy wewnętrzne opory i zmęczenie. Zapakowaliśmy się do naszego autka wraz z kompletem wózków i nieodłączną torbą pieluch. Wybraliśmy sobie jedno z nowo powstałych osiedli jako cel i ruszyliśmy w drogę. Pogoda nieomalże wiosenna, ciepłe słonko i uśmiechy na twarzach. Jednym słowem sielanka.


Mieszkania - jak to mieszkania. Niezbyt ich dużo, bo tylko dwa, ale pozwala to na mówienie o nich w liczbie mnogiej. Ściany, podłogi, okna. Tak jak na projektach, ale bardziej rzeczywiste i na wyciągnięcie ręki. Tak naprawdę najistotniejsze okazało się to, co poza mieszkaniami. Czyli widok z okna - czyste powietrze jak również otwarte przestrzenie. A przy dobrej widoczności, podobno można zobaczyć Tatry. Reszta nie była zaskoczeniem.

Zwiedzanie zajęło nam chyba z 10 minut. Nie jest łatwo oglądać mieszkania z małym dzieckiem na ręku, goniąc za większym dzieckiem, uważając aby nie dotknąć czegoś, co jeszcze nie służy do dotykania. Dlatego, zapobiegawczo, uzbroiliśmy się w aparat fotograficzny. Mamy teraz ładny zestawik zdjęć. Mimo, że w całym tym zamieszaniu Tata zapomniał sfotografować kuchnię, to i tak polecamy tę metodę. To znaczy metodę z robieniem zdjęć mieszkaniom, a nie metodę z nie robieniem zdjęć kuchniom.

Teraz spędzamy całe dnie na poszukiwaniu kolejnego lokum do obejrzenia. Nie chodzi o to, że te były złe. To znaczy, jedno było złe, ale drugie całkiem, całkiem. Tak, czy inaczej, chodzi o to, że to nie jest idealne osiedle. I dużą rolę odgrywa tu fakt, że do centrum miasta prowadzi zaledwie 9 kilometrów jednopasmowej drogi, wzdłuż której w przeciągu ostatnich pięciu lat powstała całkiem spora i bardzo przeludniona dzielnica. Efekt jest taki, że ci, co nie zdążą wyjechać z osiedla do pracy przed piątą rano, mogą się nie trudzić i przy najbliższej okazji zawrócić. Jest wtedy szansa, że wrócą do domu na Teleexpress.

Tak więc, my oglądamy zdjęcia i szukamy interesujących ofert, a tymczasem kolejne banki dołączają do programu "Rodzina na swoim". Alior Bank, Getin Bank oraz Pekao Bank Hipoteczny podpisały umowę z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Już od kwietnia będzie można za ich pośrednictwem uzyskać kredyt z dopłatami.

Mamy mieszane uczucia, jeżeli chodzi o popularność tego programu. Z jednej strony, wiadomo, pozwala zaoszczędzić trochę pieniędzy na odsetkach. Jednak z drugiej strony może spowodować, że ceny mieszkań nie spadną na skutek kryzysu do takich poziomów, do których mogłyby. Deweloperzy prawdopodobnie pogodzą się niedługo z faktem, że nie uda im się sprzedać mieszkań, bez obniżania cen. Ten proces już widać. Jednak, dla wielu z nich minimalnym poziomem, do którego będą skłonni zejść może być właśnie średni wskaźnik przeliczeniowego kosztu odtworzenia jednego metra kwadratowego powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych na danym obszarze. I może się tak zdarzyć, że uczepią się tych liczb, tak jak my teraz się ich czepiamy. A prawda jest taka, że te liczby nie są małe. Wystarczy przypomnieć sobie ceny mieszkań sprzed bańki spekulacyjnej - czyli jakichś pięciu lat. Czas pokaże jak się zachowają ceny. My nie rezygnujemy z naszego celu:
W tym roku kupujemy mieszkanie.


Życzymy Wam powodzenia w realizacji Waszych planów. Nie zrażajcie się, jeżeli nie możecie pochwalić się jeszcze żadnymi postępami. My mieliśmy ten problem, przytłaczała nas myśl, że nic się nie dzieje, że czas płynie a plan jak był, tak jest tylko na papierze, ale się nie poddaliśmy. Czasem po prostu jest łatwiej, a czasem trudniej. Wystarczy poczekać na taki dzień, gdy świeci słońce a uśmiech na twarzy gości mimo kupy w pieluszce.

sobota, 7 lutego 2009

Długi spacer

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię spacerować. Może to dlatego, że kto nie ma w głowie, ten ma w nogach... W każdym bądź razie przedkładam spacer nad przejażdżkę. No chyba, że przejażdżkę rowerową. Jeździć na rowerze też lubię. Ale nie o tym chciałem.

Spacery lubię do tego stopnia, że zamiast jechać autobusem do sklepu, wolę te 4 kilometry przejść na piechotę. Dla niektórych moje zachowanie, może być niezrozumiałe. Dlatego, pod naporem pytań "a dlaczego?", zostałem zmuszony do poszukania jakichś racjonalnych przyczyn, dla których spacer miałby być lepszy od jazdy autobusem.

Nawiasem mówiąc moje uwielbienie pieszego trybu życia jest tak duże, że do tej pory nie zdecydowałem się nawet na próbę zdobycia uprawnień do prowadzenia pojazdów mechanicznych, innych niż wspomniany rower.

Wracając do racjonalnych przyczyn.
  1. Spacer jest dobry dla zdrowia. Osobiście nie ćwiczę fizycznie zbyt wiele. Owszem, mam plan uczęszczania na basen, ale, jak każdy plan, wymaga on jeszcze postępowania zgodnie z nim, a o to już trochę trudniej. W związku z brakiem regularnych ćwiczeń ruchowych, przejście paru kilometrów raz na jakiś czas można uznać za próbę podtrzymywania swojego zdrowia na jakimś znośnym poziomie. A jeżeli do tego dorzucimy kilkanaście kilogramów zakupów niesionych najczęściej w plecaku, można całe to przedsięwzięcie podciągnąć pod próbę uprawiania swego rodzaju sportu wytrzymałościowego. Czyli zamiast kisić się w samochodzie lub autobusie - plecak na plecy i w drogę.

  2. Spacer jest tańszy niż inne formy podróżowania. Koszt przejazdu autobusem do i z hipermarketu powoduje, że cała ta podróż traci sens. Bo przecież do hipermarketu wybieram się po to, żeby było taniej. Jeżeli za transport mam zapłacić dodatkowe 5 złotych od osoby, to wolałbym zrobić te zakupy w pobliskim sklepie osiedlowym. Oczywiście jazda samochodem nie jest już tak droga, szczególnie jeżeli na zakupy wybieramy się całą rodziną. Ale po pierwsze, prawa jazdy nie posiadam a po drugie Mama, która prawo jazdy posiada, posiada też naszą córkę kurczowo uczepioną jej frontu, co znacznie ogranicza jej (Mamy a nie Córki) możliwości poruszania się w ogóle, a samochodem w szczególności.

  3. Spacer daje czas na przemyślenia. Szczególnie jeżeli jest to samotny spacer. W takim przypadku myśli mogą wreszcie swobodnie obijać się po głowie. Wpadać, wypadać, napływać, odpływać. Na co dzień rzadko mają taką okazję.

  4. Spacer pozwala uwolnić się od rozkładu jazdy. Nie trzeba wychodzić o konkretnej godzinie, nie trzeba podróżować ustaloną trasą, nie trzeba stać i czekać. I często może się zdarzyć, że spacer zajmie mniej więcej tyle samo czasu co podróż komunikacją miejską uwzględniając czas oczekiwania na przystankach.

Oczywiście są też wady spacerowania. Pogoda, która może mieć dość istotny wpływ na kierunek naszego spaceru, lub nawet na dalsze jego trwanie. Czasem droga do przebycia jest zbyt długa, aby porywać się na nią z nogami. Poza tym, nie każdy lubi spacerować. Co prawda spacer jest dobry, jeżeli nigdzie się nam nie spieszy, ale jeżeli jest ktoś, kto na nas czeka, może się okazać, że jemu się właśnie spieszy. A najgorsze, że dowiemy się o tym dopiero, kiedy już zakończymy spacer.

Ale jaki związek może mieć spacerowanie z szukaniem mieszkania? Po tym dość przydługim wprowadzeniu przechodzę do sedna.

Dziś była piękna wiosenna pogoda. Tak - nie pomyliłem się! Jest luty, ale na zewnątrz ani śladu śniegu, termometr w cieniu wskazywał 10 stopni, w słońcu jakieś 18. W powietrzu znów pojawiły się zapachy, a wśród drzew dało się słyszeć ptaki. Wymarzona pogoda na spacer. Ponieważ miałem zrobić różnego rodzaju zakupy dla Mamy wijącej gniazdo, znalazłem się w pewnej chwili dość daleko od domu ze wspomnianym wcześniej plecakiem wypełnionym po brzegi. Niewiele się zastanawiając ominąłem szerokim łukiem przystanek autobusowy i dziarskim krokiem skierowałem się w stronę domu. Dzięki temu, że trasa nie była wyznaczona i narzucona w żaden sposób pozwoliłem swoim stopom na pełną swobodę. Nie uwierzycie jakie było moje zdumienie, gdy już po kilkuset metrach mym oczom ukazał się słup. Słupa zapewne bym nie zauważył jadąc autobusem i będąc pogrążonym w siódmej części "Harry'ego Potter'a", a tym bardziej siedząc w szybko mknącym samochodzie. A dzięki zaufaniu do własnych stóp znalazłem się oko w oko z nim. Ze słupem ogłoszeniowym.

Aby już naprawdę dalej nie przedłużać napiszę tylko, że dzięki temu słupowi dowiedziałem się jak spędzę jutrzejszy dzień - na targach mieszkaniowych.

Tak, właśnie tak. Znalazłem ogłoszenie o tym na zwykłym słupie. Co więcej w dalszej drodze trafiłem na jeszcze kilka słupów, z których dwa poinformowały mnie o ciekawych promocjach cenowych mieszkań (www.4950m2.pl, mojem2.com).

Dlatego pamiętajcie, że w życiu ważnie jest stwarzanie okazji. Okazje są dobre. Zróbcie czasem coś na przekór swoim nawykom i zamiast wsiąść do samochodu czy autobusu, spróbujcie przejść się po okolicy. Może znajdziecie dzięki temu okazję. A jak Wam się uda, to pochwalcie się w komentarzach na dole.

A jutro - Targi.



środa, 4 lutego 2009

Kredyt z dopłatą

Czym jest "Kredyt z dopłatą" i dlaczego się tym interesujemy? Pewnego razu w życie weszła ustawa z dnia 8 września 2006 roku o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania (Dz. U. Nr. 183, poz. 1354). Wraz z nią światło dzienne ujrzał Program Rządowy o nazwie "Rodzina na swoim". Jest to forma dofinansowania skierowana do rodzin pragnących posiadać własne M. Czyli dotyczy właśnie nas.

Może najpierw przedstawimy jakie warunki powinna spełniać rodzina, aby móc się starać o taką pomoc:
Preferencyjny kredyt z dopłatami do oprocentowania jest przeznaczony dla rodzin, osób samotnie wychowujących przynajmniej jedno dziecko (małoletnie, na które pobierany jest zasiłek pielęgnacyjny lub dziecko do ukończenia przez nie 25 roku życia, uczące się w szkołach). Osobie ubiegającej się o kredyt preferencyjny nie może przysługiwać tytuł prawny do lokalu mieszkalnego.

Na co możemy przeznaczyć tę pomoc:
Kredyt może być przeznaczony na zakup lub budowę domu lub lokalu mieszkalnego. Powierzchnia użytkowa kredytowanego lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego nie może przekraczać odpowiednio 75 m2 i 140 m2

Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że się łapiemy. O ile nasze wymagania nie są większe niż 75m2. Ustaliliśmy, że nie są. Rzucamy okiem po raz drugi.

Pomoc jest oferowana w formie kredytu preferencyjnego z dopłatami do oprocentowania.
  • Kredyt z dopłatami jest udzielany tylko w walucie polskiej
  • Dopłaty do kredytu udzielane są przez 8 lat
  • W umowie kredytowej spłata kredytu nie może być indeksowana do zmiany kursów walut
  • Kwota kredytu preferencyjnego może być powiększona wyłącznie o jednorazowe i płatne z góry opłaty i prowizje związane z jego udzieleniem, do wysokości 2% kwoty kredytu przed doliczeniem jednorazowej i płatnej z góry składki ubezpieczenia kredytu preferencyjnego
  • Karencja w spłacie kredytu nie może być dłuższa niż 6 miesięcy
  • Spłata kredytu odbywać się będzie wyłącznie metodą równych rat kapitałowych (rata malejąca) lub równych rat kapitałowo-odsetkowych (annuitet)
Niby można się przyczepić do jednego czy kilku punktów, ale jak się nie ma co się lubi...

Kolejna rzecz - tego typu dopłaty dana rodzina możne uzyskać tylko raz. Nie można być beneficjentem więcej niż jednego takiego kredytu. Wszystko się zgadza - nadal jesteśmy zainteresowani. Nadal rzucamy okiem.

Kredytów preferencyjnych udzielają instytucje ustawowo upoważnione do udzielania kredytów, które podpiszą w tej sprawie umowę z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Tu jest lista. Lista jak na razie krótka, ale kilka tygodni temu BGK informował, że zaprasza kolejne banki do współpracy.

Poza kupnem mieszkania, kredyt można przeznaczyć na inne cele.
  • zakup będącego w budowie lub istniejącego domu jednorodzinnego lub lokalu mieszkalnego w budynku wielorodzinnym, stanowiącego odrębną nieruchomość, z wyłączeniem zakupu domu jednorodzinnego lub lokalu mieszkalnego, do którego któremukolwiek z kredytobiorców w dniu zawarcia umowy kredytu preferencyjnego przysługiwał inny tytuł prawny
  • zakup spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego w budynku wielorodzinnym lub domu jednorodzinnego
  • pokrycie kosztów budowy lokalu mieszkalnego w budynku wielorodzinnym lub domu jednorodzinnego, budowanego przez spółdzielnię mieszkaniową w celu ustanowienia odrębnej własności tego lokalu lub przeniesienia własności domu jednorodzinnego
  • wkład budowlany do spółdzielni mieszkaniowej, wnoszony w celu uzyskania spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu, którego przedmiotem jest zasiedlany po raz pierwszy lokal mieszkalny
  • budowę domu jednorodzinnego
  • nadbudowę, przebudowę lub rozbudowę budynku mieszkalnego lub adaptację budynku lub lokalu o innym przeznaczeniu na cele mieszkalne, w celu uzyskania lokalu mieszkalnego stanowiącego odrębną nieruchomość.
Ustaliliśmy, że nam wystarczy mieszkanie.

Ile tak naprawdę dopłaciłby rząd do naszego wymarzonego M?
  • Podstawę naliczenia dopłaty stanowi pozostająca do spłaty kwota kredytu preferencyjnego
  • w przypadku, gdy powierzchnia lokalu mieszkalnego przekracza 50 m2, jako podstawę naliczenia dopłat przyjmuje się część zadłużenia pozostającego do spłaty stanowiącego iloczyn równowartości tego zadłużenia i wskaźnika równego ilorazowi 50 m2 (dla lokali) i powierzchni użytkowej finansowanego lokalu
  • Dopłata stanowi równowartość 50% odsetek naliczonych od podstawy naliczenia dopłaty według stopy referencyjnej (stanowiącej podstawę ustalenia wysokości dopłat), obowiązującej w dniu naliczania dopłaty. Jest przekazywana instytucji ustawowo upoważnionej do udzielania kredytów po spłaceniu przez kredytobiorcę całości należnej raty spłaty. W pierwszym kwartale 2009 roku stopa referencyjna wynosi 8,64%.

Jak łatwo policzyć, dla mieszkania o powierzchni 55,4m2, cenie 266751 zł, przy kredycie na 30 lat dopłata w pierwszym miesiącu wyniosłaby 939 zł. Wytrzeszczamy oczy. Wow. Taki rząd to my lubimy.

Wszystko pięknie, ładnie, aż chce się zapytać, gdzie jest haczyk? No właśnie. Cena zakupu lokalu mieszkalnego, nie może przekraczać kwoty stanowiącej iloczyn powierzchni użytkowej lokalu mieszkalnego i średniego wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 m2 powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych z uwzględnieniem współczynnika 1,4. A ile wynosi ten "średni wskaźnik przeliczeniowy kosztu odtworzenia 1 m2 powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych"? Ano tyle. I w tym momencie przewracamy oczami. Owszem, są mieszkania w takiej cenie, ale nie są to takie nasze wymarzone emki. (I tak jest dobrze, bo jeszcze w zeszłym roku ten współczynnik był równy 1,3.)

Pomysł żeby rząd nas wspierał w osiągnięciu naszego celu uważamy za bardzo udany. Co prawda takie wsparcie jeszcze nie pozwala na spełnienie naszych marzeń, ale tendencja ma dobry kierunek. Z kwartału na kwartał dostępność rośnie. Mamy więc oczy szeroko otwarte i szukamy okazji.

Po więcej informacji na temat programu rządowego "Rodzina na swoim" zapraszamy na strony Banku Gospodarstwa Krajowego.

czwartek, 29 stycznia 2009

Metraż

Dziś o metrażu słów kilka. Powierzchnię mieszkań mierzy się według Polskich Norm. Do kwietnia 1999 r. obowiązywała PN-70/B-02365 z 30 czerwca 1970 r. Potem zastąpiła ją inna: PN-ISO 9836-1997 z 28 października 1997 r.

Norma: PN-70/B-02365
  • pomiar metr nad podłogą
  • w stanie surowym, tzn. bez tynków i okładzin wykonywanych na miejscu
  • wnęk w ścianach o powierzchni do 0,1 mkw. nie dolicza się do powierzchni mieszkania
  • powierzchni zewnętrznej niezamkniętej ze wszystkich stron dostępnych z danego pomieszczenia (np. balkony, loggie) nie wlicza się do powierzchni pomieszczenia mieszkania
  • dokładność pomiarów i obliczeń powierzchni do 0,1 mkw.
Powierzchnia pomieszczenia ze skośnym sufitem:
  • o wysokości powyżej 2,20 m liczy się w 100 proc.
  • o wysokości od 1,40 m do 2,20 m liczy się w 50 proc.
  • poniżej 1,40 nie wlicza się do powierzchni mieszkania.
Norma PN-ISO 9836: 1997
  • pomiar na poziomie podłogi
  • wnęk w ścianach o powierzchni poniżej 0,1 mkw. nie dolicza się do powierzchni mieszkania
  • w stanie całkowicie wykończonym
  • powierzchnie zewnętrzne niezamknięte ze wszystkich stron, dostępne z danego pomieszczenia (balkony, loggie, tarasy itp.) dolicza się do powierzchni lokalu, wykazując oddzielnie: powierzchnie nienakryte (balkony, tarasy), powierzchnie nakryte (loggie)
  • dokładność pomiarów i obliczeń powierzchni do 0,01 mkw.
Powierzchnię pomieszczenia ze skośnym sufitem liczy się w całości, zgodnie z powierzchnią jego podłogi, ale dzieli się ją na dwie części:
  • część o wysokości poniżej 1,90 m, która może być zaliczona wyłącznie do powierzchni pomocniczej
  • liczy się część o wysokości 190 m i więcej.

Teoretycznie nowsza norma zastąpiła starszą, ale żaden przepis nie przewiduje obowiązku jej stosowania. Oznacza to, że można posługiwać się albo jedną, albo drugą, tyle że trzeba być konsekwentnym. Jeżeli kupujemy mieszkanie, warto zwrócić uwagę, jaką normę wymienia umowa, oraz zastanowić się, czy ona nam odpowiada. Jeżeli nie, to można zażądać zmiany. Jeśli umowa nie wymienia żadnej normy, można zaproponować jej wprowadzenie. Nie będzie wtedy niespodzianek przy odbiorze lokalu. Ale pamiętajmy, że różnice w powierzchni są często nieuniknione.

Zazwyczaj umowy przedwstępne przewidują, że powierzchnia gotowego lokalu może się różnić od tej z umowy przedwstępnej. Często podaje się konkretną wartość o jaką mogą się one różnić. Co jednak zrobić, gdy różnica jest duża? Nie zawsze musisz dopłacić za większe mieszkanie.

A na koniec ćwiczenie praktyczne dla Was. Zmierzcie mieszkanie w którym teraz mieszkacie. Podajcie w komentarzach ile Wam wyszło.



wtorek, 27 stycznia 2009

RPP obniżyła dziś stopy

Dobra informacja dla posiadaczy oraz chcących wziąć kredyty hipoteczne w złotówkach. RPP obniżyła stopy procentowe o 75 pkt bazowych, główna stopa NBP wyniesie nie mniej niż 4,25 proc. Czekamy teraz aż spadnie WIBOR a co za tym oprocentowanie oferowane przez banki. Więcej o tym, jak taka decyzja przekłada się na wysokość miesięcznej raty a co za tym idzie zdolność kredytową, napiszemy w najbliższym czasie.

Jednak nie wszyscy są zdania, że taka decyzja jest dobra. Jeszcze przed ogłoszeniem decyzji rady pojawił się artykuł:
Rado, nie tnij stóp, bo efekt cięcia będzie odwrotny do zamierzonego.

Z dzisiejszego przeglądu prasy mamy dla Was jeszcze dwa artykuły. Być może wśród czytelników są posiadacze książeczek mieszkaniowych. Widać las rąk. Dla Was jest dobra wiadomość, bo łatwiej będzie odzyskać pieniądze zablokowane na nich.

Jest też coś dla singli. Nie wstydźcie się, wiemy, że tam jesteście. Okazuje się, że deweloperzy patrzą na Was coraz przychylniej.

Z teraz coś z zupełnie innej beczki. Gdy promowaliśmy bloga wśród znajomych, nieoczekiwanie okazało się, że wielu z nich nosi się z podobnym zamiarem jak my. Też myślą o kupnie mieszkania. Dobrze się więc składa, bo oznacza to, że blog ma szanse trafić na podatny grunt. Mamy nadzieję, że będziemy się mogli wymieniać swoimi doświadczeniami i uwagami. Dlatego wszyscy, którzy nosicie się z zamiarem kupna mieszkania, nie bójcie się i wypowiedzcie to głośno: "Chcę kupić mieszkanie". Postawienie przed sobą jasnego i prostego celu pomaga. Ustalcie sobie ramy czasowe i do roboty! Możecie korzystać z naszych wskazówek i porad, ale nie ograniczajcie się do nich. Próbujcie na własną rękę zdobyć potrzebną wiedzę. A jak już ją zdobędziecie, to możecie podzielić się nią z innymi np. za pośrednictwem tego bloga, dla dobra wszystkich. W grupie raźniej.

To tyle na dziś. A, skoro byliście na tyle wytrwali, żeby dotrzeć aż do tego miejsca, to mamy niespodziankę. Jeżeli przypadkiem poszliście za naszą radą i wyrzuciliście telewizor, by po chwili się zreflektować, że nie macie jak teraz oglądać najlepszych polskich filmów fabularnych oraz dokumentalnych emitowanych przez TVP, to nie musicie się obawiać utraty tej przyjemności, bo oto przed Państwem, darmowa, legalna, polska, najlepsza Filmoteka TVP!

Miłego oglądania.



niedziela, 25 stycznia 2009

Życie bez telewizora

Dziś trochę o życiu po. Czyli, jak to będzie gdy kupimy już mieszkanie. Na pewno będzie trzeba je umeblować. Ponieważ, w dzisiejszych czasach telewizor, dla niektórych, to bardzo ważny mebel, dziś będzie o telewizorze.

Podczas kupowania telewizora można przebierać w markach, calach, cenach, kolorach, funkcjach itd. itp. Sam wybór miejsca, gdzie go postawić (bądź powiesić), też może przyprawić o ból głowy. Dla wielu ludzi telewizor jest jak członek rodziny. Choć trochę nieruchawy, wychudzony, szerszy niż wyższy, to i tak odgrywa bardzo ważną rolę we współczesnym gnieździe.

Niestety, wielu ludzi zapomina o bardzo istotnej właściwości telewizora. Poza tym, że pozwala dowiadywać się wielu interesujących rzeczy, na bieżąco śledzić wiadomości z kraju i ze świata, bądź życie intymne gwiazdek (tych wymyślonych i tych jeszcze bardziej wymyślonych), ma również wyłącznik. Taki mały przycisk (czasem świecący), który po naciśnięciu powoduje że do mieszkania wraca cisza, spokój i dużo, dużo czasu za to ulatują smutki i stres. Przyznacie sami, że taka funkcjonalność telewizora to dopiero coś! My ją cenimy do tego stopnia, że, kilkanaście miesięcy temu, pozbyliśmy się telewizora całkowicie!

Niby coś niezwykłego i może nawet nienormalnego, ale, jak się okazuje, nie tylko my tak mamy. Niedawno pojawił się taki artykuł w Rzeczpospolitej, traktujący o ludziach, którzy żyją bez telewizora. Dziwne, nie wiedzieliśmy, że istnieje taki trend.

Tak, czy inaczej, to nie na telewizorze będziemy się skupiać meblując i urządzając nasze nowe M.

A co Wy o tym sądzicie? Warto mieć telewizor? Kiedy się pozbyliście (pozbędziecie) swoich telewizorów i dlaczego?



sobota, 24 stycznia 2009

Uwaga na spadające ceny

Ceny spadają, albo już za chwilę zaczną spadać. Przyczyn jest wiele. Oto najważniejsze.

Skutki światowego kryzysu finansowego dotrą do Polski. W Stanach Zjednoczonych oraz w Wielkiej Brytanii ceny nieruchomości spadły w trakcie ostatnich 12 miesięcy o 20-50 proc. Podobnych przecen można się spodziewać u nas.

Deweloperzy przestali budować. Z nowych inwestycji, które deweloperzy planowali na 2009 r. 85 proc. zostało już wstrzymanych. Analitycy szacują, że wraz z powolnym, ale systematycznym nabywaniem mieszkań w realizowanych obecnie projektach całkowita dostępna oferta będzie ulegała zmniejszeniu.

Niższa dostępność kredytów hipotecznych oraz oczekiwania kupujących co do dalszego spadku cen. Już obecnie ceny transakcyjne znacząco różnią się od cen wywoławczych.

Pogorszenie ogólnej sytuacji gospodarczej i spodziewany wzrost bezrobocia. A największe spadki cen dotkną mieszkań w starych budynkach.

Po takiej lekturze strach wychodzić na ulicę, żeby nie oberwać w głowę jakąś spadającą ceną. My tymczasem zacieramy rączki i bacznie obserwujemy dalszy rozwój sytuacji.



piątek, 23 stycznia 2009

Rozeznanie na rynku nieruchomości

W tym roku hitem będzie "Kredyt z dopłatą". To bardzo interesująca dla nas propozycja. Na pewno weźmiemy taką opcję pod rozwagę, o ile ceny mieszkań w naszym mieście osiągną przewidziany w ustawie, jak na razie ciągle jeszcze wysoki, pułap. Ale widać światło w tunelu. Jeżeli przepowiednie się spełnią, "Rodzina na swoim" wchodzi do gry.

Niestety, w dalszym ciągu, nie dość, że mieszkania są dość drogie, to jeszcze trudno pożyczyć na mieszkanie. Na całą sprawę patrzymy jednak optymistycznie. Czekamy aż sytuacja na rynku kredytów się uspokoi i wtedy wkraczamy do akcji. Poza tym cały czas przed nami bardzo prawdopodobne obniżki stóp procentowych - a nie wykluczamy kredytu w złotówkach.

Na wypadek, gdyby wszystkie nasze nadzieje zawiodły, mamy jeszcze wsparcie pana Pawlaka, który deklaruje, że Państwo pożyczy na wkład.

Tak, czy inaczej, zabieramy się na poważnie za tworzenie planu. Decyzję przekuwamy w cel:
W tym roku kupujemy mieszkanie.

Jak mamy cel, to będzie nam łatwiej. Sami spróbujcie. Mając jasny, klarowny cel, najlepiej opisany jednym zdaniem, automatycznie lżej się oddycha. Nie ma już domysłów, zmian, niedopowiedzeń. Teraz już wiadomo, o co chodzi.

Zatem mamy cel. Teraz pracujemy nad planem, aby ten cel osiągnąć. Dziś prezentujemy pierwszy punkt planu. Roboczo nazywamy go "Rozeznaniem na rynku nieruchomości". Już w lutym (a może jeszcze w styczniu - zależy to od naszej Córki), gdy będę w stanie wygospodarować trochę wolnego czasu w ciągu dnia, wykonam kilkanaście/kilkadziesiąt telefonów do różnych deweloperów/pośredników. Zamierzamy zorientować się, jak tak naprawdę wygląda sytuacja na rynku nieruchomości. Nie można się opierać jedynie na rewelacjach opisywanych przez gazety lub czasopisma. Mamy nadzieję, że w rezultacie tych telefonów będziemy mieć szansę przyjrzeć się z bliska kilku inwestycjom. Nie chodzi oczywiście o podpisywanie od razu umów. Raczej o rekonesans i nabycie doświadczenia w rozmowach z "ludźmi z branży". Nie nastawiając się na nic i nie będąc pod presją łatwiej rozmawiać o konkretach.

Wynik tego rozeznania oczywiście opublikujemy na blogu. Tymczasem, w następnych odcinkach zaprezentujemy kolejne punkty planu. O ile zdążymy je wymyślić.



środa, 21 stycznia 2009

Czy mieszkania potanieją?

Artykuł z dzisiejszego Pulsu Biznesu, który idealnie się wpisuje w przesłanie z wczorajszego wpisu:

Ceny mieszkań spadną, ale już warto trzymać rękę na pulsie

Coraz więcej "za"!

Tylko, czy to przypadkiem nie jest jakaś nagonka? Czy to nie jest tak, że banki, deweloperzy, pośrednicy, którzy zarabiają na sprzedaży mieszkań gigantyczne pieniądze, obawiają się, że nadmuchana bańka na rynku nieruchomości pęknie z wielkim hukiem? W takim przypadku wszystkie te instytucje musiałyby liczyć się z dużymi stratami, a przynajmniej zakręciłoby to kurek z forsą, która płynie do nich już od kilku lat. A co jeśli spadki wyniosą nie 15-20 procent, a na przykład 50? Co stoi na przeszkodzie?

Ci, co mieszkań nie mają chcieliby, aby ich ceny spadały. Każdy, kto ma już mieszkanie chciałby, aby jego wartość rosła. A kto pisze artykuły w gazetach? Kto zamawia ekspertyzy rynkowe, kto je komentuje? Czy ci ludzie mają mieszkania, czy może wstrzymali się z zakupem? Idąc dalej tym tropem, jeżeli sprzedaż mieszkań spadnie, to oczywiście ceny mieszkań też polecą w dół. Dlatego im zależy na tym, aby sprzedaż nie malała. Dlatego "zaklinają rzeczywistość". I nawołują: kupujcie teraz, bo za chwilę nasze mieszkania znów będą niebotycznie drogie!

Ach ta nasza wrodzona podejrzliwość... te teorie spiskowe... brrr... Czas skończyć ze zgadywaniem i wziąć się na poważnie za przygotowanie do transakcji życia. W przeciwnym przypadku skończymy tak, jak zwykle - wynajmując kolejne lokum i spłacając czyjś kredyt. No, bo przecież trzeba gdzieś mieszkać.

No ale przecież w Ameryce można kupić dom za 3000$. Więc dlaczego u nas miałoby być inaczej?




poniedziałek, 19 stycznia 2009

Coraz więcej "za"

GUS podał, że w 2008 roku do użytku oddano rekordową ilość mieszkań: 163833. Eksperci, komentując te informacje, postawili tezę, że tak dobrego wyniku branża budowlana nie powtórzy przez najbliższych kilka lat. Ponadto najbliższego odbicia można się spodziewać na rynku najwcześniej za dwa lata.

Odbicie na rynku mieszkań nastąpi w 2010 r.

Skoro ceny mieszkań w 2010 roku mogą rosnąć, to znaczy, że ten rok jest dobrym wyborem na kupno mieszkania. Tym bardziej, że w tym samym roku prawdopodobnie wejdzie w życie Rekomendacja T, która może odciąć naszą rodzinkę od kredytu hipotecznego.

Dlatego ustaliliśmy, że jeszcze w tym roku sfinalizujemy transakcję kupna naszego mieszkania. I to już lepiej brzmi, niż "kupujemy mieszkanie". Nasz cel nabiera kolorów:

W tym roku kupujemy mieszkanie.




czwartek, 15 stycznia 2009

Kredyty, kredyty, kredyty

Co się dzieje z tymi kredytami hipotecznymi? Po tym, co miało miejsce w październiku i listopadzie trudno znaleźć bank, który byłby gotów wyłożyć górę pieniędzy, za którą moglibyśmy dostać nasze mieszkanie. Brak zaufania na rynku międzybankowym wpływa niekorzystnie na akcję kredytową tychże. Ale bankowcy chcą pożyczać. Czekają tylko np. na taki ruch:

Banki ruszą z kredytami, kiedy zmniejszy się obowiązkowa rezerwa

Z drugiej strony pod koniec roku RPP (a także analogiczne instytucje w innych krajach) obniżyła stopy procentowe , co znowu wpłynęło na obniżenie oprocentowania kredytów:

Oprocentowanie kredytów hipotecznych niższe niż przed nasileniem kryzysu

Tymczasem KNF straszy nas "Rekomendacją T":

KNF: kredyty nie dla wszystkich

Na szczęście do tego czasu (początek 2010 roku) my już dawno będziemy mieli problemy związane z otrzymaniem kredytu za sobą :) Czego Wam i nam życzymy!